Katastrofa „Titanica” to jedno z najbardziej znanych wydarzeń XX wieku. Ma ono wymiar nieomal symboliczny: oto największy na świecie statek, uznawany za niezatapialny, podczas dziewiczego rejsu idzie na dno po zderzeniu z górą lodową, a z powodu niedostatecznej liczby łodzi ratunkowych w lodowatych wodach Atlantyku ginie tysiąc pięćset osób. Na temat nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku napisano kilkaset książek i nakręcono dziesiątki filmów, jednak nic tak dobrze nie oddaje jej dramatyzmu i grozy, jak relacje ocalałych rozbitków. Jednym z nich był Archibald Gracie, amerykański oficer i historyk amator, którego wspomnienia wyróżniają się precyzją, zwięzłością i bogactwem szczegółów.
Gracie od początku był w samym środku wydarzeń i pomagał załodze ewakuować kobiety i dzieci, a po tym, jak znalazł się pod wodą wraz z tonącym statkiem, niemal cudem uniknął śmierci. Po powrocie do Nowego Jorku zaczął spisywać swoje wspomnienia. Niestety, trudy i przeżycia związane z katastrofą, odbiły się na jego zdrowiu i Gracie zmarł osiem miesięcy później. Jego książka, choć nieukończona, została opublikowana i do dziś przez wielu uważana jest za najlepszą i najbardziej wiarygodną relację z zatonięcia „Titanica”. Jej największą zaletą jest jednak to, że po upływie ponad stu lat od tamtej pamiętnej nocy, zawarty w niej obraz wydarzeń wciąż pozostaje żywy i porusza czytelnika do głębi.